Wiktoria i Marcin - dwoje szalenie uzdolnionych, a przy tym skromnych osób. Spontaniczni i totalnie wyluzowani. Marcin onieśmiela swoim wzrostem, a zapytany ile mierzy odpowiada: nie wiem.
M zajmuje się tworzeniem animacji, a W projektowaniem tekstyliów. Los zawiódł ich do mojego rodzinnego miasta Łodzi, ale mimo tego nie udało nam się tam poznać. Spotkaliśmy się dopiero w Bielsku-Białej - rodzinnej miejscowości Wiktorii, gdzie odbywał się ślub.
W hotelu, gdzie W&M się przygotowali, trzydzieści parę lat temu poznali się rodzice Wiktorii, a mama przepracowała całe życie. Potem autokarowa przejażdżka do Tychów i impreza w Browarze Obywatelskim, który był namiastką industrialnej Łodzi. Jak dla mnie rewelacja.